Stołeczna firma montująca bojlery uratowała reputację sąsiada

Krystian był fachowcem z prawdziwego zdarzenia. Był „złotą rączką” jak mówili o nim sąsiedzi, a zawodowo mianował się pracownikiem gospodarczym. Potrafił wiele, a czego nie potrafił to od razu chciał się tego nauczyć. Wielokrotnie prosili go o pomoc sąsiedzi, znajomi i rodzina. Raz jednak nie poradził sobie z zadaniem…

Jak Krystian zamontował bojler sąsiadce

montowanie bojlerów WarszawaPrzyszła do niego sąsiadka z dołu i poprosiła o zamontowanie nowego bojlera. Krystian oczywiście zgodził się chętnie, choć nigdy nie robił jeszcze tego typu montażu. Stwierdził jednak, że postąpi zgodnie z instrukcją i wszystko pójdzie jak z płatka. Zjawił się następnego dnia u starszej pani i przystąpił do pracy. Po kilku godzinach okazało się, że bojler go pokonał. Nic nie zabolało go tak jak urażona ambicja. Jak trudne może być zamontowanie bojlera? Gdy jechał następnego dnia do centrum zobaczył wielki napis na bilbordzie: „montowanie bojlerów Warszawa” i numer telefonu. Sąsiadce z dołu powiedział, że przyjdzie na drugi dzień z kolegą, bo jednak bojler jest trudny i niewygodny do powieszenia w pojedynkę. Zadzwonił do warszawskiej firmy i umówił się na montaż. Gdy przejechał do monter, Krystian mógł przyjrzeć się całemu procesowi montażu i nauczyć się czegoś nowego. Wiedział, że starsza pani, nie będzie im przeszkadzać, a tę małą formę oszustwa potraktował jako lekcję na przyszłość. Uregulował należność, podziękował ekipie, a sam zadowolony z siebie, że posiadł nową wiedzę poszedł zawiadomić sąsiadkę o końcu pracy.

Różnymi sposobami Krystian zdobywał wiedzę całe życie. Trochę podpatrywał, trochę uczył go ojciec. Nie lubił czytać i nie lubił suchych instrukcji obsługi, bo nie odpowiadały na jego pytania. Wiedział, że nie może i nigdy nie będzie potrafił wszystkiego, ale zależało mu by być w czymś dobrym. A jako „złota rączka” czuł się naprawdę dobrze.