W swojej branży pracuję już dwadzieścia lat, i mogę o sobie powiedzieć, że znam ją jak mało kto. Gdy tu zaczynałem byli tu ludzie, którzy dawno temu już pożegnali się z tą profesją, a na ich miejsce przyszli nowi. Jako naprawiacz jachtów z dawnej ekipy zostałem tutaj sam.

Serwisuję jachty na Mazurach

jachtyNa brak zleceń generalnie nie narzekam – gdy przyjeżdżam na Mazury na wiosnę zwykle jest tu już zawsze trochę zapaleńców, którzy nie mogąc się doczekać lata przyjeżdżają na swoje jachty dla całej rodziny na mazurach już wiosną. Jachty jak to jachty – lubią się psuć. Ludzie, którzy na nich pływają zwykle nie martwią się takimi rzeczami – znacznie bardziej wolą zlecić naprawę komuś kto zna się na tym lepiej niż oni. Najwięcej jednak zleceń dostaję ze strony firm, które zajmują się czarterem jachtów – te zwykle mają pełno klientów co lato, dlatego też naprawy muszą być wykonywane dobrze i szybko. Nie mam nic przeciwko presji czasowej, o ile w parze z tym idzie też zwiększenie stawki za naprawę. Lato to prawdziwy czas żniw dla ludzi takich jak ja – każdy jacht, który idzie na czarter jachtów prędzej czy później będzie do naprawy. Zwykle przez niewłaściwe użytkowanie lub też podeszły wiek jachtu, w każdym razie na brak pracy nigdy nie narzekam. Ponieważ czarter jest umową w której są zawarte kary za brak dostępu do jachtu w czasie w którym klient ma go zamówionego, właścicielom naprawdę zależy na jak najszybszej naprawie. Zawsze po sezonie zapraszają mnie również do siebie bym obejrzał całe ich floty i powiedział, czy widzę tam coś do naprawy.

Zwykle znajduję parę rzeczy które warto zrobić, nim na Mazury zacznie przyjeżdżać więcej osób. To bardzo dobry pomysł z ich strony – naprawiają sprzęty gdy nie ma ruchu, by mieć je sprawne i dopieszczone na czas, gdy nie będzie kiedy robić napraw i konserwacji.