Prywatny detektyw i kradzież biżuterii


Ostatnio przeczytałam w gazecie bardzo ciekawy artykuł. Chodziło o kradzież biżuterii ze znanego salonu jubilerskiego w Tarnowie. Zginęły najdroższe modele naszyjników, kolczyków i zegarki. Całość była warta prawie kilkanaście tysięcy złotych. Wiadomo jednak, że było to pewnie z dziesięć sztuk biżuterii, wszystko łatwe do wyniesienia i ukrycia.

Prywatny detektyw znalazł przestępcę

prywatny detektyw z TarnowaSprawa była bardzo trudna. Policja pozostawała bezradna, monitoring pokazywał jedynie pana w kominiarce, brak było odcisków palców. Śledztwo zostało umorzone. Jednak właściciel salonu jubilerskiego nie dawał za wygraną. Była to cenna biżuteria, straty nie do odrobienia, w dodatku był a tam jedyna wersja pewnego naszyjnika, który był nie do powtórzenia. Właściciel był pewien, że tylko prywatny detektyw z Tarnowa był w stanie mu pomóc. On się tak łatwo nie podda, a wyłożone na niego pieniądze z pewnością się zwrócą. Detektyw został wydelegowany ze znanej agencji detektywistycznej z Tarnowa, o której sama nawet słyszałam. Pracują tam najlepsi specjaliści, głównie byli policjanci i wojskowi. Takie sprawy kryminalne to dla nich chleb powszedni. Jak wyczytałam z artykułu najważniejszą poszlaką był czas dokonania włamania. Zazwyczaj właściciel zamyka później swój sklep, jednak tego dnia musiał wyjść wcześniej, żeby zdążyć na wizytę do lekarza. To byłby duży zbieg okoliczności, gdyby napad miał miejsce akurat tego dnia. Z obserwacji też by tego nie dało się wywnioskować. Detektyw zawęził krąg podejrzanych do pracowników i okazało się, że jeden z nich wynajął złodziei do obrabowania sklepu.

Tym sposobem niezawodny detektyw z Tarnowa znalazł winnego tego napadu. Później tylko trzeba było go aresztować razem ze wspólnikami. Dobrze, że nie sprzedali jeszcze biżuterii i udało się ją odzyskać co do sztuki.